wtorek, 14 czerwca 2016

1. Co się ze mną właściwie stało?

Odzyskałam przytomność.
Byłam w… Czymś co przypominało wielkie pudło. Było tam ciemno i strasznie śmierdziało. Wszystko mnie bolało. Nic nie widziałam, a co gorsza nic nie pamiętałam. Próbowałam wyczuć rękoma gdzie się znajduje, ale znajdowałam tam tylko jakieś papiery, folie. Niektóre z tych przedmiotów były lekko wilgotne. Nie miałam żadnych teorii co do miejsca mojego pobytu.
Postanowiłam znaleźć jakieś drzwiczki. Przecież jakoś musiała tu wejść, lub zostać wrzucona. Poczułam, że sufit (jeśli tak to mogę nazwać) lekko się podnosi. Użyłam całej siły, którą miałam w moich obolałych ramionach i uchyliłam coś w rodzaju klapy. Powoli zaczęłam się podnosić, aby móc wyjrzeć z tego „pudła”.
Do środka wleciał mały strumień światła, który z początku lekko raził mnie w oczy, ale szybko udało mi się przyzwyczaić do jaśniejszego otoczenia. Rozejrzałam się dookoła. Byłam na końcu jakiejś opustoszałej, tak zwanej ślepej uliczki, znajdującej się pomiędzy dwoma blokami. Mieściły się na niej dwie latarnie, od których biło blade światło.
Dobra, wiem już gdzie się mniej więcej znajduję, ale to pudło to… Przyjrzałam mu się dokładnie. To przecież był śmietnik! W sumie to wyjaśnia ten dziwny zapach. Tylko skąd ja się tu wzięłam?
Postanowiłam wyjść i trochę się rozejrzeć. Oparłam się rękoma o krawędź pojemnika i powoli zaczęłam się podnosić. Kiedy już udało mi się stanąć o własnych siłach, zeskoczyłam z niego. Gdy tylko moje stopy dotknęły ziemi, poczułam przeszywający ból w lewej łydce. Od razu upadłam na plecy i złapałam się za nogę. Przez chwilę kuliłam się i z całej siły ściskałam obolałe miejsce.
W końcu po około 2-3 minutach, kiedy ból już trochę ustąpił postanowiłam obejrzeć dokładniej łydkę. Chciałam dowiedzieć się co było jego źródłem. Ostrożnie podwinęłam nogawkę i zaczęłam uważnie się jej przyglądać. To co zobaczyłam nieźle mnie zszokowało. Miałam w nodze ranę od kulki. Ale nie takiej zwykłej, tylko takiej ze strzelby!
Zastanawiało mnie jeszcze, kto miałby we mnie strzelać?
Może to był jakiś psychopata, który chciał mnie zabić, a ja żeby przed nim uciec schowałam się do śmietnika..
Nie wiem, ale szczerze mówiąc to bardzo chcę się tego dowiedzieć.
Zauważyłam, że moja noga dość mocno krwawi. Wiedziałam, że jeśli stracę zbyt dużo krwi to prawdopodobnie wykorkuję, dlatego wyjęłam pasek ze spodni i zacisnęłam go na ranie, aby zatamować krwotok. Co prawda nie pamiętałam nic z mojego wcześniejszego życia, ale inteligencja szczęśliwie została.
- Dobra kobieto, weź się w garść... - szepnęłam sama do siebie. - Bądź twarda... - próbowałam jakoś zmotywować się do wstanie. W końcu postanowiłam spróbować.
Podniosłam ręce do góry i chwyciłam w nie krawędź kubła na śmieci. Powoli zaczęłam się podnosić. Kiedy już się wyprostowałam, zdecydowałam się postawić kilka samodzielnych kroków.
- Trzy-czte-RY- na tę ostatnią sylabę puściłam się pojemnika.
Podniosłam jedną nogę, potem drugą. Zrobiłam kilka chwiejnych kroków, po czym zupełnie straciłam równowagę i upadłam na ścianę. Oparłam się o nią czołem.
- Dlaczego świat jest dla mnie taki okrutny?! - wykrzyknęłam. Byłam wściekła i nie obchodziło mnie to, że ktoś mnie usłyszy.
Chciałam po prostu się jakoś wyżyć..
Chciałam, aby te wszystkie negatywne uczucia odeszły, wraz z moim krzykiem…
Chciałam... aby wszystko się wyjaśniło…
Nawet sobie nie wyobrażacie jakie to straszne uczucie niczego nie pamiętać!
Żadnych wspomnień…
Żadnych znajomych twarzy…
Nic!
Po prostu pustka!
- Dość. - wycedziłam. - Nie mogę użalać się nad sobą jak jakiś dzieciak! - wykrzyczałam.
Zacisnęłam zęby i powoli zaczęłam się podnosić nie zwracając uwagi na ból. Zrobiłam iść przed siebie. Krok za krokiem.
Jeden,
drugi,
trzeci i…
Upadłam i uderzyłam głowę o jakiś kawałek metalu. Momentalnie wszystko zaczęło się rozmazywać i robić czarne.

2 komentarze:

  1. Nawet nawet 😺 może być ciekawe 😸

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;3
      Jeszcze w tym tygodniu postaram się wstawić rozdział 2. Mam nadzieję, że Cię zaciekawi ;-)

      Usuń